Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 7 lutego 2017

Ach te kobiety...

Hej, dzisiaj może trochę zboczę z obranego kursu, ale stwierdziłam, że czasami mogę napisać o jakichś moich przemyśleniach.
Przeczytałam ostatnio kilka książek, bardzo ciekawych swoją drogą :)
Pierwszą poleciła mi znajoma "I żyli długo i szczęśliwie" Jest to książka o związkach.
Jest to chyba jedyna publikacja, która faktycznie daje jakieś konkretne rady... Więc bardzo pozytywnie ją odebrałam. Napisana jest językiem prostym, autor mówi niby o rzeczach, które wiedziałam, ale z jakiś dziwnych powodów były u mnie w związku nie do zrealizowania... Na końcu książki są kwestionariusze do wypełnienia, coś w rodzaju takiej pomocy aby ustalić przejrzyste zasady. Jak najbardziej polecam.
Kolejną książką którą właśnie czytam, to "O kobiecie" i "O mężczyźnie" oraz "Wszystko da się naprawić"  Jak na razie są fajne i dosyć trafione. Zwłaszcza pewien fragment z książki "O kobiecie" mówiący o tym jak kobiety wzajemnie robią sobie krzywdę. Mowa o tym, że kobiety ładne często jako nastolatki słyszą od koleżanek, że są brzydkie i nie atrakcyjne, w domu też nikt im tego nie mówi, bo rodzice nie chcą wychować próżnej kobiety, potem jest jeszcze jeden mechanizm, mężczyźni boją się pięknych kobiet, z obawy przed odrzuceniem. Skróciłam oczywiście ten motyw, ale nie chciałam żywcem cytować. Otóż ja jako nastolatka miałam podobnie, byłam 100% przekonana, że muszę być jakimś potworem, skoro koleżanki potrafiły mi zrobić jazdę o mój wygląd, np. jeden przykład podam. Miałam koleżankę, którą znałam od przedszkola, pewnego razu przed lekcją wyjęła moje zdjęcia, które zrobiła jak byłyśmy na wagarach, i pokazywała wszystkim z klasy, komentując, że nie zna tak brzydkiej osoby jak ja... naprawdę wiele lat minęło zanim siebie zaakceptowałam. Dochodzi jeszcze to, że faceci zawsze omijali mnie szerokim łukiem  dlatego obie myślałam, że muszę być wyjątkowo nie atrakcyjna, skoro np. koleżanki z nadwagą miały adoratorów a ja nigdy... Ciekawa jestem czy wy też macie takie sytuacje, czy to tylko ja byłam wyjątkowo pechowa, bo takie sytuacje miałam na okrągło... A najlepsze jest to, kiedy poszłam już na studiach startować w wyborach miss studentek, (oczywiście nie wygrałam) ale potem już na imprezie po wyborach zaczepiłam jednego gościa z Jury, no i pytam czemu właściwie nic nie zajęłam, a on mi mówi, że dlatego, że po mnie widać od razu brak pewności siebie... że urodą nawet byłam ładniejsza od wice miss, ale ten brak pewności siebie przeważył... Co wy o tym myślicie?Dlaczego dziewczyny robią sobie takie świństwo? A potem jak zostają matkami tak samo siebie wzajemnie błotem obrzucają...
tu jedno zdjęcie z Miss ja mam nr 51 
 
Zaraz jeszcze dodam zdjęcia tych książek, które czytam :)
 
 
 
Dzisiaj jeszcze planuje pomalować więc może jutro dodam :) Co myślicie o takim pisaniu na blogu jak dzisiaj? Podoba wam się czy raczej nie?  Pozdrawiam.
 
 

10 komentarzy:

  1. Jesteś piękna i absolutnie brak pewnosci siebie nie powinien u Ciebie miec miejsca! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, z tym już u mnie dużo lepiej, ale kiedyś naprawdę miałam z tym problem :) Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Zawsze trzeba z głową do przodu i pewnością siebie brnąć do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te kobiety, które są zawistne (bo jest to zawiść o urodę) kierują się czystą fizjologią niczym suczki w rui ; wiedzą, że muszą dyskredytować "konkurencję" by najlepszy samiec zapłodnił właśnie je :) Ilekroć mam do czynienia z tym podobnym zachowaniem widzę w człowieku zwierzę kierujące się jedynie instynktem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często instynkty kierują ludźmi, tylko gdzie w takim świecie szukać prawdziwych przyjaciół?

      Usuń
    2. No właśnie :) Oni się pojawiają - i są z nieba :) Ja tak mówię o moich.

      Usuń
    3. mam nadzieję, że i mi się to przytrafi :)

      Usuń
  4. To prawda, że akceptacja i pewność siebie dodają urody :-)

    OdpowiedzUsuń